©  Józef Okulewicz     kontakt

WYPRAWA

W czasie minionej 29 sierpnia "Warszawskiej masy krytycznej" chciałem zaprezentować własnej konstrukcji rower z grawitacyjnym wspomaganiem ruchu.

Wyobraziłem sobie, że zacznę od miejsca zbiórki przy ul. Modlińskiej, dokąd dojadę samochodę przywożąc rower. Okazało się, że nie było tam nikogo, a pojedynczy kolarze śmigali samotnie na pl.Zamkowy. Wspólnie ze znajomymi nakręciliśmy tam film i wywiad na temat roweru.

Gdy ruszyłem dalej o 17:20 napotkałem dwie panie, które próbowały napompować koło w rowerze jednej z nich. Ponieważ pompka nie pasowała do wentyla, to udało mi się tylko trochę napompować koło, ale za słabo by jechać dalej. Panie o 17:55 pojechały na Pl.Zamkowy autobusem, a ja rowerem.

Od Modlińskiej do Mostu Gdańskiego nie ma ścieżki rowerowej. Jechałem więc po chodnikach raz szerokich a raz wąskich. Jadąc pod górę włączałem większy tryb przerzutki. Jadąc z górki odzyskiwałem stracony wysiłek, bo masa roweru robiła swoje. Do celu dojechałem o 18:30 i spóźniłem się na wyjazd całej grupy.

Koleżanka z pracy przywitała mnie lodami dla ochłody i porobiła zdjęcia roweru.

na Pl. Zamkowym

Potem zostałem na Placu i przygodnym przechodniom wyjaśniałem zasadę działania kół, które stanowią źródło wspomagania ruchu. Każdy próbował się przejechać i był zdziwiony lekością jazdy na tak ciężkim rowerze.

na Pl. Zamkowym na Pl. Zamkowym

Najbardziej zaciekawieni byli kierowcy riksz. Dla nich idea, że ciężar ładunku wspomaga jazdę przekształca się na lżejsze życie.

Gdy cała grupa wróciła na plac było już ciemno i nikogo z uczestników mój rower nie zainteresował. Spróbuję przyjechać na kolejną WMK, ale już od razu na pl. Zamkowy by wziąć udział w przejeździe. W liście do organizatorów poprosiłem, aby na zakończenie tej najbliższej WMK wywołali hasło "Teraz dzwonią rowery ze wspomaganiem grawitacyjnym", to wtedy oddzwonię.

Sierpień 2014