Józef Okulewicz

ZAKOŃCZENIE - czyli co z tego wynika

Powyższe rozważania i płynące z nich wnioski tylko pozornie odbiegają od tematu głównego jakim jest logistyka. Przypadek Internetu jest istotny z tego względu, że jest to praktyczne zastosowanie (a wiele wskazuje na to, że przypadkowe) metody tworzenia systemu przez warunki zamiast przez cele. Odniesiony sukces wskazuje, że jest to metoda właściwa, a zatem może być przeniesiona do innych dziedzin działalności, gdzie nie sprawdza się metoda tworzenia systemów przez cele. Ponadto obserwując ten przykład jej zastosowania można będzie łatwiej poznać nowe zasady tworzenia systemów.

Możliwe, że pod wpływem fascynacji nowymi środkami przekazu nie zauważono, że przyczyniają się one do powstawania systemów wg nieznanej dotychczas metody. Do istniejącego zbioru autorów tekstów i zbioru odbiorców dodano czynnik, w postaci pośrednika transmisji, który przyczynił się do powstania nowej jakości. Pozostawała ona niezauważona do czasu, aż ktoś następny dodał do tego czynnik integrujący elementy w nowy system służący jego celom.

Podobny los stał się udziałem Internetu, który w intencji powstawał jako sieć komunikacji odporna na nieprzewidywalne nawet przyszłe zakłócenia. Powstał zaś nowy środek komunikacji masowej o nieznanych właściwościach i kto tylko może stara się wykorzystać go do różnych celów.

Także nie zauważono powstawania systemów związanych z komunikacją telefoniczną. Dopiero ci co dostrzegli znaczenie tego środka dla powstawania niepożądanych dla siebie systemów, szybko założenie telefonu dopisali do listy "cudów świata".

Oczywiście za pomocą powstających w taki sposób systemów można zrobić zarówno coś dobrego jak i coś złego. Tragedia WTC (11.09.2001) pokazuje, że pomysły na nowe wykorzystanie nagromadzonych środków nie zawsze rodzą się w pracowniach uczonych czy dobroczyńców.

Nikt jeszcze nie wie czy powtórzy się historia z radiem i telewizją i Internet zacznie przemawiać "własnym głosem" (tzn. głosem swoich dysponentów), przyczyniając się do dalszego rozwoju "globalnej wioski", w której wszyscy ze wszystkimi się komunikują, nie wiedząc tylko o czym i po co.

Niezaprzeczalną też zasługą McLuhana jest zwrócenie uwagi na ujawniający się dzięki nowym środkom przekazu sposób myślenia, który nie sięgając do głębi związków przyczynowych ujmuje zjawiska w jednej płaszczyźnie. Nazwanie jednego "wizualnym" a drugiego "akustycznym" można traktować jako dobry chwyt marketingowy, dzięki któremu to zróżnicowanie stało się obecne w powszechnej świadomości.

Ten sposób myślenia nie jest bynajmniej wytworem nowych środków przekazu, lecz tylko znalazł w nich swego sojusznika. To właśnie dzięki nim okazało się, że nie wszyscy są zagubieni gdy ze wszystkich stron są atakowani pozornie jednakowo ważnymi komunikatami, a współczesny świat nie dla wszystkich jednakowo jest niezrozumiały. Do tej pory ten sposób myślenia był spychany w cień, zdominowany przez niewzruszoność celów wytyczanych z żelazną konsekwencją i realizowanych w sprzyjającym temu środowisku.

Jednak w "elektrycznym świecie", w którym - zdaniem McLuhana - żyjemy, wszystko zdarza się szybciej niż możnaby doczekać się spełnienia jakichkolwiek celów. Dlatego ci, a głównie te, których od wieków to nie zrażało, dziś mogą wskazać sposób radzenia sobie z tą nową sytuacją i okazać pomoc dla tych zagubionych.

Wydaje się, że do tej pory był tylko jeden zwolennik tego sposobu myślenia, który już przed prawie dwoma tysiącami lat błagał by oprócz "długości" i "szerokości" umieścić w jednym planie "wysokość" i "głębokość" [Ef, 3:18], lecz jakby apel ten pozostał bez echa.

Tak więc to nie warunki zmieniły człowieka, a tym bardziej nie środki przekazu w szczególności. One jedynie umożliwiają mu stawać się w pełni człowiekiem udostępniając nieznane dotąd możliwości, a przede wszystkim stawiając nowe i trudniejsze wymagania. Na szczęście nie jesteśmy samotni i możemy sobie wzajemnie być pomocni.

koniec



<== powrót do początku