Józef Okulewicz

ZAŁĄCZNIK OD ŚRODKA PRZEKAZU - czyli o tym co pominięto

Radio powstawało w intencji utworzenia łączności pomiędzy ludźmi, bo w czasach gdy to się działo, odległości dzielące ludzi wydawały się być jedyną przeszkodą w porozumiewaniu się. Długotrwałe i męczące podróże po to by przez chwilę porozmawiać z drugim człowiekiem, były faktycznie barierą we wzajemnych kontaktach. Wydawało się, że ludzie pragną porozumiewać się, tylko brakuje środka by można było to robić mniejszym kosztem.

Tak jest też w istocie. Tylko, że to człowiek sam chce decydować z kim się komunikuje i kiedy. Świadectwem potrzeby takiej właśnie komunikacji jest rozwój i popularność telefonii komórkowej, która umożliwia komunikowanie się z wybranymi osobami w prawie dowolnym miejscu i czasie.

To, że nie spełniły się nadzieje wielu twórców radia czy telewizji, nie można wiązać bezpośrednio z tymi środkami przekazu. Dzięki nim powstały tylko określone możliwości. Od ludzi zaś zależy jak będą one wykorzystane.

Prof. Groszkowski skarżył się w swoim czasie, że zafascynowany radiem wyobrażał sobie, że w przyszłości można będzie wiedzieć co gdzieś daleko robią ludzie w danej chwili, przełamując w ten sposób barierę przestrzeni.
Jednak po latach profesorowi przyszło żyć w świecie, w którym część radiowców tworzyła i eksploatowała "zagłuszarki"
by podtrzymywać inną barierę pomiędzy ludźmi, a w radiu można było słychać "burczenie" zamiast opowieści o tym co robią ludzie za "kurtyną".
Nie wspominając już o tym, że opowieści o tym co robią ci inni ludzie, wcale nie były opowieściami o tych ludziach.

Dziś przekaz radiowy czy telewizyjny jest praktycznie jedynie pretekstem dla przekazu reklamowego, który stał się głównym źródłem dochodu dla stacji radiowych czy telewizyjnych. Forma i treść tego przekazu jest dopasowana do danego środka przekazu zgodnie z zaleceniami specjalistów od przekazu masowego. Zadaniem środków przekazu jest jedynie przytrzymać odbiorcę przy odbiorniku i powstrzymać go przed zmianą rodzaju odbieranej stacji nadawczej.

Część odbiorców reaguje nawet zgodnie z intencjami dysponentów środków przekazu
i niecierpliwi się z powodu zbyt długich przerw pomiędzy wstawkami reklamowymi.
Ciekawi są akcji prezentowanej w reklamówkach, a przekaz główny faktycznie ich nie obchodzi.

Taki cel zaś oznacza, że środki przekazu nie służą obecnie komunikowaniu się pomiędzy ludźmi a jedynie dogadzaniu gustom odbiorców, aby sprawiało im przyjemność korzystanie ze środków przekazu. Autor przekazu głównego - a tym samym intencje twórców radia czy telewizji - giną gdzieś w tle relacji jaka jest wytwarzana pomiędzy dysponentem środka przekazu a odbiorcą. Potrzeba komunikowania się nie została więc zaspokojona za pomocą radia czy telewizji, a technika przejęta przez dysponentów tych środków przekazu stała się narzędziem do manipulowania opinią odbiorców.

Jednak aspekty techniczne środków przekazu, którymi epatował XX w. nie odgrywają tak znaczącej roli jaką im przypisywano. Ich rolę naczelną można określić jako "uobecnienie", tzn. skupienie uwagi odbiorcy - którymi mogą być w tym samym czasie rzesze ludzi rozmieszczone na dużym terenie - na czymś co dzieje się lub działo w odległym miejscu. Przy zastosowaniu tego środka przekazu ani obszar, na którym przebywali ludzie ani odległość do miejsca akcji nie miały znaczenia, że względu na użytą technikę przekazu.

Realną dostępność przestrzeni zapewniają inne wynalazki upowszechnione w XX w. Dlatego może dziwić przypisywanie radiu i telewizji sprawczej roli w animacji masowych zjawisk tego wieku. Wydarzenia te nie miałyby swego złowieszczego oblicza gdyby nie samochody i pociągi, którymi wożono po Europie rzesze ludzi, często do stacji "rozwiązania ostatecznego".
Choć może gdyby nie upowszechnione właśnie środki transportowe, to ganianoby ludzi na piechotę, tak jak to uczyniono gdzie indziej tuż po "inauguracji" XX w.

Koniecznym wynikiem zastosowanej techniki i sposobu jej użycia jest treść przekazu własnego środka przekazu. Do odbiorcy dociera nie tylko treść komunikatów przesyłanych za pomocą danego środka przekazu z jakiegoś miejsca, ale także przekaz własny zastosowanego środka. W przełożeniu na język ludzki mógłby on brzmieć w przypadku radia następująco: "Słuchaj i wysil wyobraźnię bo i tak nic nie zobaczysz", a w przypadku telewizji wzbogacającej przekaz o obraz brzmiałby nieco inaczej: "Przyglądaj się i słuchaj".

To zaś czy odbiorca posłucha tego polecenia zależy wyłącznie od jego zainteresowań. Zastosowanie radia czy telewizji nie ma na to wpływu. Jeśli jakiegoś człowieka nie można oderwać od odbiornika radiowego czy telewizyjnego to nie jest to skutkiem siły środka przekazu, tylko woli człowieka i wagi przekazywanej wiadomości.

Dopiero rola dysponenta środka przekazu nadaje przekazowi własnemu istotną swoistość, która może zniekształcać treść głównego przekazu. Jest nią fakt, z dana audycja może być nadana wtedy gdy chce tego dysponent, a ponadto może być przerwana i zastąpiona inną bez żadnego udziału autora ani odbiorcy. Autor może co najwyżej zgrzytać zębami a odbiorca zmienić rodzaj nadawcy lub wyłączyć odbiornik.

Po tej modyfikacji prawo przekazu radiowego lub telewizyjnego - obowiązujące wszystkie środki przekazu służące do jednokierunkowego przekazania innym ludziom cudzego dzieła - brzmiałoby następująco:

"Sluchaj/patrz co przekazuję, bo zaraz koniec przekazu".

Pomiędzy ludźmi nie ma już bariery przestrzennej, ale pozostaje bariera chęci nie tylko ze strony autora przekazu i jego adresata, ale także bariera chęci tworzona przez dysponentów środków przekazu. To oni zjawiając się wraz z powstaniem środków masowego przekazu uzależniają od własnej chęci to co jest transmitowane i gdzie postawią mikrofony radia lub kamery telewizji.

Jako złośliwe nadużywanie prawa przekazu radiowego lub telewizyjnego odbieram stosowany zwyczaj,
że po zakończeniu audycji nie podaje się z kim prowadzono rozmowę, lub kiedy będzie następny odcinek, co brzmi jak bezwzględny nakaz:
"Odbieraj audycje od początku, bo tak sobie życzę".
Jest to więc dodatkowa forma emocjonalnego "wzbogacenia" przesłania przez dysponenta środka przekazu.

Zupełnie inaczej brzmi (tzn. nie brzmi bo go nie słychać) przekaz własny gdy środek przekazu pozostaje w dyspozycji autora czy odbiorcy jak to ma miejsce np. w przypadku wykorzystania telefonu, który jest środkiem przekazu służącym do komunikacji indywidualnej, przez co jest pozbawiony (w określonych okolicznościach) przekazu zniekształcającego przekaz główny.

Z historii znane są jednak przypadki, gdy przekaz własny telefonu ujawniał się na skutek świadomego działania pośrednika, gdy dodawał on komunikat "rozmowa kontrolowana" bądź działania nieświadomego, wywołującego rozmaite pomyłki telefoniczne.

Innego działania pośrednika w łączności doświadczyłem gdy podczas pobytu za granicą
- czyli wtedy gdy łączność z domem jest najbardziej potrzebna -
operator zdradziecko podjął próbę zablokowania mi telefonu gdyż uznał,
że przewidywany rachunek będzie zbyt duży w stosunku do dotychczasowych.
W swoim zapędzie do zmieniania świata nie pomyślał, że akurat ta zmiana nie idzie w kierunku,
który ogłasza na własnych plakatach reklamowych i jest sprzeczna z jego własnym interesem.

==>

<== powrót do początku