Ciężkie czasy

 

Nadchodzą ciężkie czasy dla dostawców towarów. Nie chodzi przy tym o skutki ogłaszanego wszem i wobec kryzysu finansowego, który mimo swych groźnych przejawów, trzeba traktować jako zwykle zjawisko w gospodarce. Wiadomo, że aby ktoś mógł wziąć pieniądze, to zgodnie z prawem równowagi, ktoś inny musi je dać. To przemieszczanie może być czasem bolesne, ale ważne by biorący tak przygotował scenerię, by nie wyglądało, że są to pieniądze za nic. A dziś sceneria jest wyjątkowo sugestywna.

 

Chodzi o zmianę ról w sferze dostarczania towarów, które dotychczas spadało na logistyków. Byli oni przygniatani przez 7*W – od „właściwy”. Domagano się od nich by do właściwego miejsca dotarł właściwy towar, we właściwej postaci, we właściwej ilości, o właściwej jakości, o właściwej porze i o właściwym koszcie.

 

Potem odkryto „łańcuch dostaw” i powstał zawód „menadżer łańcucha dostaw”, czyli w skrócie „łańcuchowiec”. Jak przyznaje Donad J. Bowersox na początku chodziło o to, by koszty całego „łancucha” były minimalne [SCM: The past is prologue, CSCMP Quarter 2/2007]. Jak się okazuje wymania zmieniają się z czasem.

 

Richard T. Murphy - członek rady byłych dyrektorów Councill of Supply Chain Management Professionals – dopomina się o pokoleniową zmianę [CSCMP Supply Chain Comment, v.42, listopad/grudzień 2008]. Sam przyznaje, że należy do pokolenia, które wzrastało w chwale amerykańskich lądowań na Księżycu. Jednak tamten świat był podzielony na dwa obozy i należy już do przeszłości. Dzisiejszy świat pozbawiony granic i podziałów domaga się nowych wyzwań.

 

Współcześni „łańcuchowcy” to już są obywatele świata, działający dla „światowego narodu”. W tym nowym połączonym świecie powinni odkryć źródła swego powołania. Dlatego stawia przed nimi zadanie sprostania nowym wyzwaniom XXI w. Nie tylko chodzi o to by pomagali zachować określony styl życia dla przyszłych pokoleń, przez rozwiązywanie wielorakich problemów. Ale także by swym głosem wpływali na powstanie ogólnoświatowego ruchu przekraczania narodowych granic.

 

Wśród adresatów swego apelu wyróżnia przy tym dwa środowiska, tj. naukowców i praktyków. Każdą z tych grup namawia do bliskiej współpracy. W szczególności od naukowców oczekuje by przygotowali studentów nie tylko jako fachowców od SCM, ale także jako elastycznych i twórczych, zdolnych do nieszablonowego myślenia, jako integrujących rozmaite podejścia, jako sięgających gwiazd na podobieństwo tych, którzy kiedyś sięgali Księżyca. Na tej drodze do gwiazd potrzebna jest dobra orientacja, którą powinny wzmocnić najnowsze badania naukowe, zapewniające przemianę rozwiązań konceptualnych w praktyczną realność. Praktycy jak się okazuje potrzebują takich badań o krótkim i długim horyzoncie czasowym. Potrzebują też więcej przykładów sytuacyjnych i więcej artykułów skierowanych do praktyków, by teoretyczne idee były dostępne dla szerokich rzesz użytkowników. Potrzebują naukowców jako niezależnej i stabilnej 3-ciej strony wskazującej co badać i jak to wdrażać.

 

Potrzeba naukowego wsparcia wynika z wyliczenia przykładowych 10*J-tów – od „jeżeli” – jakie mogą stanąć na drodze do klienta i przeszkodzić w realizacji znanych 7*W. Całą „łańcuchową” społeczność prosi o rozważenie, co będzie jeśli:

 

Bez wątpienia każde z tych wydarzeń wpłynie istotnie na „łańcuch dostaw”. Na skutek tego zakładane marginesy bezpieczeństwa zawężą się lub znikną. Czy jakiś departament firmy – poza tym, który zajmuje się „łańcuchem” – o tym myśli? Wszystkie one mogą znakomicie wykonywać swoje zadania, ale jeśli towar nie dotrze do odbiorcy, to klient nie pozna tej ich doskonałości.

 

Wobec tych wyzwań współczesnego świata, nie tylko trzeba umieć je rozpoznać i postawić w centrum uwagi obecnych pokoleń, ale także podjąć odpowiednie działania. Tu jest wolne miejsce dla „łańcuchowców”. To oni łącząc w sobie umiejętność praktycznego działania wobec poznanych potrzeb odbiorców, mogą wykorzystać badania naukowe dla sprostania nowym wymaganiom. Jedyne co mogłoby ich powstrzymać, to niezdolność zaakceptowania tego wołania o pokoleniowe przywództwo.

 

I w tym jest sęk, albo pies pogrzebany.

 

Będąc szefem i zarządcą założonej w 1904 r. rodzinnej firmy „Murphy Warehouse Company”, jako praktyk z dziada pradziada, ma zapewne nadzieję, że druga strona ma przygotowane środki teoretyczne, które umożliwiłyby sprostanie tym przewidywanym wyzwaniom. Jednak zaglądając naukowcom przez ramię można tam znaleźć jedynie uporządkowane i uogólnione z praktyki „przypadki” realizacji rozmaitych „łańcuchów dostaw”. Nie znajdzie się jednak wskazówek, czy można je przekształcić w przypadki czegoś ogólniejszego. Nie wiadomo też czy to ogólniejsze to „sieć dostaw” czy może „sieć wartości”. W świetle przedstawionych wyzwań przypomina to raczej motykę na słońce.

 

Jak zatem „lancuchowcy” mogliby sprostać tym wyzwaniom, jeśli obserwowanie zjawisk związanych z dostarczaniem towarów, nasunęło im jedynie skojarzenie z „łańcuchem”? Jak mogliby im w tym pomóc naukowcy, których wiedza opiera się na uogólnionych zbiorach tzw. „case-ów”? I w ogóle dlaczego mieliby oni odpowiadać na jakieś wyzwania, jeśli rozliczani są z minimalizacji kosztów całego „łańcucha dostaw”?

 

A wyzwania czyhają tuż za rogiem. Na 26-27 lutego 2009 r. studenci z koła naukowego AELOGIC zapraszają do murów uczelni o zmienionej nazwie na Uniwersytet Ekonomiczny – co zapewne wymusi na nich zmianę litery A na U w nazwie koła – na konferencję o tematyce „Logistyczne wyzwania XXI wieku – lotnictwo i astronautyka”. Biorąc pod uwagę, że są to wyzwania logistyczne, możnaby mieć nadzieję, że w ramach przełamującej ograniczenia elastyczności i twórczości, a także nieszablonowego myślenia i zintegrowanego podejścia, studenci zmierzą się z wyzwaniem jakie stanowi obecne lotnictwo w kontekście logistyki. Czy jednak nie okaże się zbyt trudnym wyzwaniem postulat zreformowania tego środka transportu, by zachowywał on integralność od startu do lądowania, zamiast przekształcać się od czasu do czasu w spadającą trumnę?

 

Bardziej prawdopodobne jest, że i w tym przypadku powszechnie obowiązująca doktryna „łańcucha dostaw” ograniczy studenckie rozważania do wyliczenia kolejnej listy J-tów.